Maroko i bankierzy europejscy

Jako, ze trafiliśmy do Maroka, to taki mały cytat z książki, którą właśnie czytamy:

„Na przełomie wieków długi Maroka rosły już z szybkością lawiny, a nowe pożyczki, zaciągane na ich spłaty na lichwiarskich warunkach, pogrążały kraj w coraz większej ruinie. W roku 1903 Anglia, Francja i Hiszpania udzieliły Maroku pożyczki w wysokości 22,5 miliona franków w złocie, z czego wypłacono mu tylko 13,5 miliona. Z drugiej, udzielone w następnym roku w wysokości 62 milionów, wypłacono 48 milionów. Z przyznanej w roku 1910, trzeciej pożyczki, największej, bo wynoszącej 100 milionów, Maroko nic nie otrzymało. Koszty bankowe, odszkodowania, kary, spłaty długów i odsetek pochłonęły całość.” J.Ficowska, „Maroko”, Wiedza Powszechna.

A 30 marca 1912 roku „Traktat w sprawie organizacji francuskiego protektoratu w Imperium Szerifiańskim” (Maroku) został podpisany przez sułtana.

Oby historia się kołem nie toczyła dla innych krajów.

Dla przeciwwagi, marokańskie widoki z pierwszego pełnego dnia.

img_8648 img_8650 img_8657 img_8660 img_8663 img_8665
Opublikowano trip | Skomentuj

Choinka podróżnych

Chwalimy się naszą choinką przystrojoną podróżnymi zawieszkami xD

img_8529 img_8520

Więcej zdjęć w naszej galerii o nazwie: „stare bardzo”.

A na Boże Narodzenie obiecujemy prezent zdjęciowy.

Opublikowano trip | Skomentuj

Slumsy Dharavi i żegnanie Bombaju

img_5722 img_5688 img_5692

Bombajskie Dharavi to najwieksze i jedne z najstarszych slumsow poludniowej Azji, gdzie szacuje sie, ze moze zamieszkiwac az 55 procent rzeczywistej populacji tego miasta. Slumsy tetnia zyciem, gwarem, wibruja kolorami i zapachami, a zajmujace od pokolen ten teren klany rodzine wraz z nowymi przybyszami staraja sie, pomimo kompletnie deprecjonujacej lokalizacji, prowadzic w miare „normalne” zycie – na ile pozwala na to otaczajaca rzeczywistosc. Wizyta w slumsach stanowi mocne i pouczajace doswiadczenie, ale tez zaskoczyla nas serdecznosc z jaka zostalismy przyjeci i przelamaly sie nasze stereotypy dotyczace tego miejsca.

img_5702 img_5737

Mozna prowadzic bezsensowne dywagacje zwiazane z tym czy humanitarnym jest ogladanie ludzkiej nedzy, co stanowi ostatnio modny trend krytykujacych zwiedzanie slumsow. Czytaj dalej

Opublikowano trip | Skomentuj

Palmy, Kerala i dwie Białorusinki

img_5551 img_5543 img_5574

Wysuniety najbardziej na poludnie region Kerala stanowi ostoje ciszy i spokoju. Kiedy wsiada sie do wydrazonej w drewnie lupinki, ktora nazywana jest lodzia i leniwie przeplywa sie waskimi kanalami w otoczenia zwisajacych lian, palm kokosowych, bananowcow, wszystko jakby zastyga, problemy znikaja i liczy sie tylko to co „tu i teraz”.Plyniesz a oczy nie moga sie nacieszyc niezliczona iloscia odcieni zieleni hojnie fundowanych przez nature. Co jakis czas niepokoj zasieje przeplywajacy waz wodny ale jego pojawienie sie tylko dodaje kolorytu. I jesli mozna wyobrazic sobie raj, to flora i fauna Kerali jest kolejnym miejscem, ktore mogloby do niego pretendowac.To inne oblicze Indii, kiedy z wszechobecnego gwaru i tlumu, mozna pograzyc sie w medytacji.

img_5456 img_8194

Czytaj dalej

Opublikowano trip | Skomentuj

Europejskie wplywy i indyjskie przyprawy

img_8335 img_8085 img_8349

Tym razem podazamy szlakiem sladow europejskich na indyjskim wybrzezu. Przynajmniej tak wyszlo, gdyz Panaji w Goa to miasto z bardzo widocznymi portugalskimi wplywami architektonicznymi. I tak samo wyszlo w Fort Cochin, do ktorego podazylismy w nastepnej kolejnosci.

img_8402 img_8389

Historyczna czesc miasta to skupisko kosciolow oraz faktorii handlowych. Polaczenie charakterystyczne. W starym Cochin swoje slady pozostawili Portugalczycy – z poczatku, potem Zydzi (przyjeci tam po wypedzeniu z Goa) i Holendrzy. Jest to enklawa wsrod wiekszego organizmu miejskiego – Ernakulam, ktore to miasto jest glownym osrodkiem transportowym. Fort Cochin przyciaga swoim spokojem – rzecz w Indiach nie do przecenienia, oraz charakterem. Czytaj dalej

Opublikowano trip | 1 komentarz

Hampi

img_7697 img_5226 img_5268

Po otwarciu drzwi autobusowych okazalo sie, ze wczesny poranek w Hampi wita nas blotem siegajacym kolan – jeszcze jednak ani my ani miejscowi nie wiedzielismy, ze bedzie to ostatni dzien monsunowej pogody, a za kilka godzin zar plynacy z nieba sprawi, ze bloto niemalze zacznie proces fermentacji, a co za tym idzie rowniez zapanuje charakterystyczny zapach.

img_5154

Lata swietnosci Hampi skonczyly sie w XV wieku i od tego czasu w niegdys znacznym osrodku kulturalno-ekonomicznym a dzis wiosce, niewiele nowego zbudowno a o swietnosci starego Widzajangaru swiadcza niesamowite ilosci rozsianych, rewelacyjnych swiatyn, gdzie kunszt wykonania detali jest prawie rownoznaczny z laserowa precyzja.

img_5316

Czytaj dalej

Opublikowano trip | Skomentuj

Nie bedzie pociagow

Ani slowa o pociagach – obiecujê.

img_7427 img_5038

Nie mamy fototapety w domu, ale wiemy jak wyglada wyobrazenie rajskiego odpoczynku. Budujac w Bombaju plan i weryfikujac go z kalendarzem postanowilismy zaryzykowax i udax siê do bylej portugalskiej kolonii. O 5:40 wysiedliœmy ze stalowej gasiennicy i z poznanym tam marynarzem udalismy siê w drogê z Margao do Panaji. Jak proste rzeczy potrafia sprawiac przyjemnosc – nie musieliœmy siê glowic, jaki kierunek obrac, o co pytac, nie bylo tak, ze i tak trudno zrozumiec uslyszana odpowiedz, badz podane wskazówki ogólnie mówiac sa przydatne ale w innej sytuacji. Bylo latwo, szlismy we trójkê, na koñcu ulicy stal autobus, przejechalismy do bazy autobusów. Niesamowite, ze o tym chcê pisac, ale to doswiadczenie bylo tak inne od wielu podobnych momentów, ze zasluguje na wyróznienie. Czytaj dalej

Opublikowano trip | Skomentuj

Sobowtor

img_5087

W ubogim miescie Manmad mielismy przesiadke, srodek transportu tradycyjnie opoznial sie wiec rosla ilosc wolnych godzin, w trakcie ktorych mozna sie zahibernowac badz zajac sie wewnatrz wlasnej glowy filozoficznymi wywodami.Nie wiadomo za ile sie odjedzie wiec za bardzo nie mozna pozwolic sobie na spacer. Wypilismy kolejne mocno oslodzone, wzbogacone przyprawami herbaty z mlekem. Biegajace wokol polnagie dzieciaki dostaly po rupii wiec radosc ich  granic nie znala.
I oto, na peronie 4 stacji kolejowej w Mamad, po raz pierwszy w zyciu ujrzalam sobowtora wlasnego brata! Te same gesty, sposob poruszania sie, mimika, osadzenie oczu, charakterystyczny nos! Ba, nasz rodzinny nos z zaakcentowanymi chrapami!Tylko nie ta szerokosc i dlugosc geograficzna! Ali, bo tak ma na imiê sobowtor Bartlomieja, pochodzi z niewielkiej wioski przy granicy z Nepalem. Chlopak studiuje informatykê na poludniu Indii i gdy chce odwiedzic rodzicow podroz zajmuje mu co najmniej 3 dni. Ali ma 2 siostry i 2 braci. Marzy, zeby ze srodkowym bratem, ktory rowniez jest informatykiem, wyjechac do pracy do Londynu. Sobowtor okazal sie rownie sympatyczny co orginal wiec rozmowy sie przedluzaly ale niestety dlugo opozniajacy sie pociag w koncu podjechal. Z Alim jestesmy w kontakcie mailowym. Obiecalam mu pokazac zdjecie brata.

Opublikowano trip | 3 komentarzy

Filozowanie J. cz. II i bonus dla wytrwalych

img_4942

W okolicach dziesiatego maja mialem wolne. nic nie musialem, gdyz wlasnie przeszedlem przez etap, do którego nalezalo siê starannie przygotowac, i to zrobilem, po prostu. Przede mna prawie dwa miesiace, podczas których nie bylem w stanie wplynac na swój los, a los mial siê objawic jako kolejny sprawdzian, do którego wlasnie w tym momencie czulem siê przygotowany i nie chcialem siê przygotowywac wiêcej. Dnie byly dlugie i cieple i spêdzalem je na wêdrowaniu szlakami. Trochê Beskidu, trochê Tatr, kupowanie map w kiosku, mijane schroniska, ciemne niebo przede mna – ale czy tak ciemne aby wracac?, wracanie ze szlaku, jak tylko w sciezkê uderza piorun, bieg wsród coraz mocniej padajacego deszczu. Autostop i radosc z wolnosci i spelnienia. To mi siê przypomnialo, jak myslalem o zeszlym wtorku.

************

A teraz szybko przeskoczmy na Goa. Czytaj dalej

Opublikowano trip | 1 komentarz

Filozowanie J. cz. I

img_7334

Róznica miedzy dniami. Najgorsze jest to, ze kazdy dzieñ ma w sobie tyle samo potencjalu. Teoretycznie jestesmy w stanie wykonac porównywalna pracê – czy fizyczna czy umyslowa – kazdego dnia, poniewaz na tê pracê dane jest tyle samo czasu. Odnoszac doœwiadczenia do fizycznych doznañ, wiemy, ze poprzednie twierdzenie nie jest prawda, gdyz cwiczenie, dazenie do postêpów i do obranego celu powoduje, ze kazdego dnia robimy wiêcej i lepiej danej czynnosci, czy osiagamy wiêkszy poziom zaawansowania w cwiczonej umiejêtnosci. Czytaj dalej

Opublikowano trip | Skomentuj