„Havana Club” i supermarket

img_9055 img_9164

Nie podaliśmy wcześniej informacji i planach wyjazdowych, ale teraz juz tego nie ukrywamy. Zebraliśmy się w sobie i tak jak coraz większa ilość turystów z Europy i Ameryki Północnej, wybraliśmy Kubę. Informacje o odwilży stosunków z USA przyspieszyły nasza decyzje, choć Kuba od bardzo dawna miała miejsce w naszym notesie. I, jak się od tak dawna o tym myślało, to należało to w końcu zrealizować.

img_9261 img_9072

Pierwszym planem na Kubę było przeskoczenie tych paruset kilometrów, które wyspę dzielą od Meksyku i Cancun. Sprawdzaliśmy temat w 2011, ale nie zdecydowaliśmy się. I dobrze, bo połączyć Kuby i Meksyku by się nie udało, a Latynosi bardzo nam pozytywnie zapadli w pamięć podczas miesięcznego pobytu w Meksyku.

Po prawie 4 latach, oto jesteśmy. Zamieszkaliśmy w centralnej Hawanie, choć nie w Habana Vieja, tylko 500m od niej. Czerwiec to niby nie sezon turystyczny tutaj (co dla nas akurat jest zaleta), ale nie było łatwo ze znalezieniem noclegu. To samo z samolotem – był pełny, wiec ruch na Kube jest zintensyfikowany. W końcu w 2015 jest już o 1/4 turystów z Europy więcej a z USA (co nadal jeszcze nie moga przyjechac tu z celu stricte turystycznym) – przyjezdni zwiększyli sie o 1/3 w stosunku do 2014. Amerykanie z USA muszą naginać rzeczywistość, gdyż mogą przybyć na Kubę w celu pomocowym, albo z innego kraju. Polacy mogą bez problemów ze swojego kraju przybyć, co stawia nas w nieco lepszej sytuacji.

Pierwsze spacery to zorientowanie się w bezpośredniej okolicy, gdzie odkryciem było to, ze owszem, wzdłuż ulicy sa niewielkie sklepy, ale jest to tylko co druga witryna, reszta to straszące pustostany, a te sklepiki czy małe bary co funkcjonują to maja często rozmiar 9 metrów kwadratowych. Trafiliśmy także do Centro Commerciale La Epoca z dużym supermarketem, który dal tytuł temu wpisowi.

img_9108 img_9273

W środku zaskoczyło mnie, ze towarów było naprawdę sporo – słyszeliśmy, ze od około roku-półtora Kuba przyspieszyła i coraz więcej towarów może być dostępnych. Porównując małe sklepy na powierzchni (i swoje własne wyobrażenie o kryzysie) bylem przygotowany na szary papier opakowaniowy wszędzie i tylko pojedynczy rodzaje produktów.  A tu naprawdę dużo i kolorowo. Nie udało nam się sprawdzić jeszcze czy są inne rzeczy dziecięce niż mleko modyfikowane (które nam się nie przyda), sprawdzimy to później.

Aby się zaopatrzyc w wode, wybralem duzy baniak z gornej polki. Przy zdejmowaniu go – a bylo to 10 kg, bo dwie butle ze soba polaczone – zahaczylem o listwe, gdzie sa umieszczone ceny na froncie polki sklepowej. Odskoczyla, wiec juz juz sie szykowalem by ja poprawic po postawieniu wody na podlodze, ale tego nie zrobilem. Trudno, niech obsluga sie tym zajmie. Pod listwą było multum, niewielkich, bo niewielkich, ale karaluchów. Tak nas przywitał supermarket.

img_9282
Ten wpis został opublikowany w kategorii trip. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

* Copy this password:

* Type or paste password here:

10,041 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>