Miasto Aniolow – Los Angeles

img_5000 img_2784 img_2737

„Dzien Swistaka” przydarzyc sie moze kazdemu – w tym roku dwukrotnie przezylismy dzien z ta sama data. Wylecielismy z Auckland 2 grudnia o 22:45
(czyli po calym dniu) i po 14 godzinach w samolocie wyladowalismy rowniez 1 grudnia ok 13:30 – tyle, ze na innej polkuli.

img_2865 img_2743

I warto bylo te polswiata przeleciec, zeby Los Angeles stanelo na szczycie czolowki najbrzydszych miast swiata i takich, do ktorych nie ma sie ochoty wiecej wrocic.

Subiektywny to ranking ale jakze przejsc obojetnie wobec takiego paskudztwa – architektura wstretna, ulice brudne, zasmiecone, smierdzace. W ilosci bezdomnych moze rownie dobrze konkurowac z Delhi czy Addis Abeba. Ciag komunikacyjny na slynnym bulwarze hollywoodzkim wymaga gruntownego remontu, a przynajmniej pokrycia asfaltem. Ale czy to cokolwiek zmienia?! Przeciez sama O. chciala przekonac sie o fenomenie tego miasta decydujac sie na przybycie do niego. Nie da sie ukryc jednak, iz kultowy napis „Hollywood” wynagrodzil brak innych widokow a fotografowanie  tabliczek z nazwami slynnych ulic rowniez sprawialo sporo zabawy, nie mowiac juz o nazwiskach i gwiazdach pokrywajacych plytki chodnikowe. W kwestii tego ostatniego dodac nalezy, iz nie trzeba bylo tyle jechac by owe gwiazdy zobaczyc (a i widoki o ile piekniejsze) – wystarczy spacer kielecka „Sienkiewka” – gwiazdy w porzadnym chodniku, schludnie, elegancko i z duzo wieksza klasa:).

img_4930

Jakze zaskoczyl sie mlody mieszkaniec L.A. gdy z iscie amerykanska smialoscia i nonszalancja zadal pytanie dotyczace wyzszosci swego miasta nad innymi, z gory przewidujac wychwalajaca go odpowiedz. Zgodnej z naszymi odczuciami odpowiedzi nie chcial przyjac i uszanowac zdania gosci. Na wszelkie sposoby przekonywal, ze to najpiekniejsze miejsce na ziemi. A podroznikom stojacym na syfnym ale jakze slynnnym „losangelowym” bruku przypomnialy sie widziane kilka dni wczesniej nowozelandzkie wulkany, krajobrazy w Nepalu, Ugandy, Indonezji, Tajlandii i tu by wymienic mozna praktycznie wszystkie odwiedzone w ostatnich miesiacach miejsca, oprocz biednego Los Angeles.
Pod wzgledem rozrywkowym Miasto Aniolow nasycilo nas w stopniu wystarczajcym – od podziwiania Muppetow po Disneyland (zakladany reka samego Walta Disneya w 1950 r.), ktory zaskakujaco wczesnie, bo o polnocy, zostal zamkniety. Oczywiscie nie obylo sie bez konsumpcji najwiekszej w zyciu paczki „emememsow”.
img_4962

Ten wpis został opublikowany w kategorii trip. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Miasto Aniolow – Los Angeles

  1. MadziaS pisze:

    I takie doswiadczenie sie nada. Latwiej bedzie wrocic do rzeczywistosci i docenic piekno polskiej ziemi ;)

  2. esio pisze:

    Heja,

    Hmmm no to zawsze tak jest że dane miejsce czy sytuacja ma dwie strony taka która lubimy i taka która się jednak nie podoba. Wiele czynników ma na to wpływ. I tak np. większość (a może jednak mniejszość) wie że Hollywood to oaza syfu nędzy (oprócz posiadłości gwiazd) a słynny Hollywood Blv to siedlisko bezdomnych nijak nie przypominający tez z telewizji, ale … raz na ruski rok (oj amerykanie by się wkurzyli) ulica ta zamienia się w tą ulice z telewizji i naszych wyobrażeń (oczywiście architektury nie da się zmienić) i ulica jest czysta, bezdomni gdzieś czmychają a na ulicach jest dużo ludzi, dużo się dzieje i ogólnie można poczuć duch miasta filmowego. I to też tak na prawdę od nas zależy i od naszego nastawienia czy dostrzegamy bardziej jasne strony czy ciemne danego miejsca. Ale niezaprzeczalny to fakt że miejsce to oglądane z bliska zupełnie traci swoją atmosferę z naszych wyobrażeń. Ja powiem bez wstydu że mi się podobało – ale akurat miałem farta że coś się działo. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

* Copy this password:

* Type or paste password here:

11,770 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>