208 dni w podróży – opowieści

Z przyjemnością zapraszamy na pokaz slajdów i opowieści podróżne, które zamierzamy przedstawić w niedzielę 1.04 o g. 18.00 w knajpie podróżniczej: „Południk Zero”

ul. Wilcza 25, w Warszawie.

www.poludnikzero.pl

  

za: maps.google.pl

Paweł i Ola

Opublikowano trip | Skomentuj

Tacos, nachos, flautas, enchiladas, tortillas…

img_3650 img_3779 img_5662

Sztuka kulinarna Meksyku doskonale oddaje charakter tego kraju – jest pikantana, slodka i kolorowa. Wobec artystycznych dokonan, zwlaszcza ulicznych kucharzy, nie da sie przejsc obojetnie – moga wywolywac skrajne reakcje od najwyzszych zachwytow po kompletne wypalenie kubkow smakowych, to rowniez tak jakby nie zwrocic uwagi na estetyke Fridy Kahlo lub murale Diego Rivery. Indianskie zloto w postaci roznorodnych odmian kukurydzy stanowi „baze wypadowa” do kolejnych dan, rowniez przez kukurydze pokonuje sie kolejne stopnie wtajemniczenia w lokalna gastronomie.

img_3403

Czytaj dalej

Opublikowano trip | 1 komentarz

Feliz Navidad

img_3556 img_3731

Meksykanskie Boze Narodzenie przynioslo kolejne zaskoczenie chociaz wlasnie takiej formy powinnismy sie spodziewac. O ile 24 grudnia miejscowe rodziny spotykaly sie na uroczystej kolacji – odpowiednik naszej Wigilii, tak my w ramach zamieszania swiatecznego probowalismy odnalezc sie w nadzwyczajnym chaosie lotniczym, by po pewnych typowo podrozniczych perypetiach, doswiadczyc kolejnego zaskoczenia, a mianowicie, jak nas poinformowano z powodu „wylaczonego komputera” (ale nie naszego) do zaplanowanego miejsca, w ktorym mielismy spedzic Swieta, na skutek dziwnego zbiegu okolicznosci jednak nas nie wpuszczono.

img_3684

Czytaj dalej

Opublikowano trip | 1 komentarz

Majowie i zapatysci

img_3584 img_3539

Chcielismy, doslownie i w przenosni, dotknac tego co pozostalo z monumentalnej architektury Majow. Nie wiemy ile przejechalismy kilometrow ale poczawszy od meksykanskiego Jukatanu bylo Chichen Itza, Uxmal, Lanba, Xlapak, Sayil, potem Palenque i mimo poczatkowych przeszkod, przez Belize dotarlismy do mieszczacego sie w Gwatemali Tikal.  Podziwialismy to, co jeszcze przetrwalo, bo wiekszosc cennych zabytkow zostala zniszczona. Prawie kazdego dnia stykamy sie z tarasowymi piramidami i wyobrazamy sobie, jak mogly wygladac owe miasta przed…

img_3505

Czytaj dalej

Opublikowano trip | 1 komentarz

Meksyk z planowaniem

img_3332 img_5476 img_5474

Wzdluz poludniowej granicy Meksyku jest droga, ktora powstala po to, by zdefiniowac przynaleznosc terytorialna. Zbudowana w latach osiemdziesiatych XX w. nie biegnie przy samej granicy, ale jako jedyna laczy poludnie biednego stanu Chiapas z wybrzezem karaibskim. Dodatkowo – biegnie w okolicy zrujnowanego kompleksu Majow, ktory ukryty jest w dzungli i do zwiedzania zostal udostepniony dopiero w latach dziewiecdziesiatych. To miejsce – Calakmul i nieodlegle od niego slynne gwatemalskie ruiny Tikal, sa miejscami wartymi odwiedzenia.

img_3295

Czytaj dalej

Opublikowano trip | Skomentuj

Fiesta Mexicana!

img_3005 img_5196 img_3020

Jeszcze nie bylismy w kraju, gdzie ludzie z taka radoscia potrafia bawic sie.
W jednym z miasteczek co czwartek, bo czwartek to juz prawie weekend, mieszkancy wczesniej koncza prace, sklepy zamykaja swe witryny, na ulice starego miasta wystawiane sa stoliki, miejscowi artysci prezentuja swoj staly repertuar a po wystepach zaczyna sie fiesta i calonocne tance! I tak co tydzien w Meridzie! Czytaj dalej

Opublikowano trip | 3 komentarzy

Miasto Aniolow – Los Angeles

img_5000 img_2784 img_2737

„Dzien Swistaka” przydarzyc sie moze kazdemu – w tym roku dwukrotnie przezylismy dzien z ta sama data. Wylecielismy z Auckland 2 grudnia o 22:45
(czyli po calym dniu) i po 14 godzinach w samolocie wyladowalismy rowniez 1 grudnia ok 13:30 – tyle, ze na innej polkuli.

img_2865 img_2743

I warto bylo te polswiata przeleciec, zeby Los Angeles stanelo na szczycie czolowki najbrzydszych miast swiata i takich, do ktorych nie ma sie ochoty wiecej wrocic.

Czytaj dalej

Opublikowano trip | 2 komentarzy

Nowozelandzkie paradiso

img_2681 img_4895 img_2631

Krotkie pol miesiaca w urokliwej Nowej Zelandii uplynelo stanowczo za szybko.
Zachwycanie sie przyroda i w zawrotnym tempie przemierzanie zielonych szlakow  dostarczalo samych „ochow” i „achow”. I owa zielona kraina tak nas wciagnela, ze uplywajace dni przestaly miec znaczenie.

img_4761 img_4797 img_2697

Czytaj dalej

Opublikowano trip | 4 komentarzy

Kiwi world

Nowozelandczycy nazywaja sami siebie „Kiwi”, na wiekszosci szyldow widnieje slowo „kiwi”, narodowy owoc i ptak sa rowniez w wersji kiwi, a znaki drogowe orzegaja przed przebiegajacym kiwi. Jednym slowem „kiwi world”.
img_2487 img_2493

img_4464

img_2417 Czytaj dalej

Opublikowano trip | 1 komentarz

Smutne picie w Alice Springs

img_2364 img_2008

Nie ma juz Alice Springs, takiego, jakie jest przedstawiane w ksiazkach czy filmach. Truizmem jest, ze z upywem czasu zmienia sie wszystko, ale przeciez moglo zalezec komus, aby miasto w samym srodku Australii, gdzie lekarze lataja awionetkami a lekcji slucha sie w domu przez radio, nie bylo tkniete zebem nowoczesnosci i zmienione „pod turystow”. Ale masowa turystyka – nawet niekoniecznie oznaczajaca wielkie hotele i tlumy, takie, jak spotykane w swiatyni Angkor Wat, masowa w sensie po prostu sporej ilosci indywidualnych turystow, z plecakami – takich, jak my – zmienia wyglad miasta. W Alice Springs teraz jest pol na pol miejsc dla lokalnej spolecznosci i dla przyjezdnych. A miasteczko nie jest duze – zamieszkuje tam mniej niz 30 tys. Australijczykow, w obu kolorach skory. Choc to nie przyjezdni tworza biura, kawiarnie, czy sklepy ze sprzetem turystycznym, tylko mozliwosc zarobienia na nich jest tak lakomym kaskiem, ze przycmiewa wszystko inne. Turystyka jest zbyt wielkim biznesem, by nie odciskala swym ciezarem pietna.

Czytaj dalej

Opublikowano trip | Skomentuj